śniło mi się, że się nie zakochałam

Debiutancki album zofii Justyńskiej łączy romantyczną poetyckość z silnym kobiecym głosem. To eklektyczny materiał, który przeprowadza nas przez burzliwą drogę relacji – raz zaskakując nas aranżem pełnym smyków i saksofonu, a zaraz potem elektronicznym brzmieniem i mocnymi wokalami. To obraz miłości, która potrafi być czuła, ale i pełna lęków, toksyczności i dystansu.

Zgłoś błąd

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Skomentuj
Nikt nie dodał jeszcze komentarzy. Skomentuj